Najwyższe drogi świata na rowerze!
Rowerowa Korona Ziemi to autorski projekt podróżnika rowerowego z Jeleniej Góry. Damian Drobyk w ciągu ostatnich kilkunastu lat odbył kilkadziesiąt podróży po krajach sześciu kontynentów. Główne cele jego wypraw rowerowych to najwyższe drogi i przełęcze poszczególnych krajów, pasm górskich i kontynentów. Podróżnik upodobał siebie zdobywanie na rowerze wyprawowym dróg powyżej 2000, 3000, 4000 i 5000 metrów n.p.m. Rowerowy zdobywca podczas swoich wysokogórskich wypraw pokonał już ponad 500 najwyższych dróg świata w kilkudziesięciu krajach w pasmach górskich Himalajów, Andów, Alp, Karpat, Gór Atlas, Gór Skalistych, Gór Skandynawskich, Alp Japońskich i Australijskich oraz pojedynczych masywów górskich jak wulkany Hawajów czy Wysp Kanaryjskich. Najdłuższe podróże rowerowe trwały ponad pół roku. To właśnie w trakcie tych podróży rozpoczął realizację długoterminowego projektu Rowerowej Korony Ziemi. Projekt ten polega na zdobyciu na rowerze wszystkich najwyższych dróg poszczególnych kontynentów na wzór analogicznej dla wspinaczy Korony Ziemi.
W odróżnieniu od wspomnianej Korony Ziemi, najwyższe szczyty są od wielu lat dokładnie znane, zmierzone i policzone. Budowa nowych dróg, degradacja starych nieużywanych już traktów, zmiana dotychczasowego śladu drogi czy nowe technologie inżynieryjne wykorzystywane budowy dróg w trudno dostępnych regionach górskich powodują, że głównie w Azji i Ameryce Południowej nie da się w 100% określić tej jednej najwyższej. W Himalajach i Andach jest kilkaset dróg powyżej 5000 metrów, powyżej 5500 metrów kilkadziesiąt, a kilkanaście powyżej 6000 metrów. Wciąż jednak budowane są nowe drogi i pokonywane coraz wyższe granice. Zapewne w ciągu najbliższych kilku lat w Chinach powstanie asfaltowa droga powyżej 6000 metrów n.p.m. Obecnie, najwyżej położona droga asfaltowa sięga dokładnie 5785 metrów n.p.m. (19024 stopy) na przełęcz Umling La w północnych Indiach. Powstała ona po dotychczasowym śladzie kamienistej drogi militarnej.
W Ameryce Północnej, Australii i Oceanii oraz Europie najwyższe drogi można wyznaczyć bez żadnego ryzyka błędu. Z kolei na kontynentach Afryki, Antarktydy, Ameryki Południowej i Azji wskazanie najwyższych dróg już nie jest takie jednoznaczne.
W Afryce na szczyt Tulu Dimtu w Etiopii na wysokość 4377 metrów n.p.m. prowadzi najwyższa oficjalna droga Afryki. Nieoficjalnie, jednak o wiele wyższej można wjechać traktem pieszym na wulkan Kilimandżaro w Tanzanii.
W Ameryce Północnej jest wiele dróg powyżej 4000 metrów powyżej morza. Najwyżej na rowerze da się wjechać na wulkan Sierra Negra w Meksyku sięgający aż ponad 4600 metrów n.p.m.
W Ameryce Południowej jeszcze kilkanaście lat temu na wulkan Aucanquilcha w Chile poprowadzona była droga do kopalni tuż poniżej wierzchołka. Wulkan o wysokości 6176 metrów n.p.m. pozwalał na osiągnięcie nieoficjalnego rekordu świata w wjeździe rowerem jak najwyżej. Niestety droga od wielu lat jest zniszczona i nieprzejezdna. W Andach boliwijskich i chilijskich jest jeszcze kilka dróg sięgającej magicznej wysokości 6000 metrów nad poziomem morza.
Na Antarktydzie szutrowe drogi utwardzone występują tylko latem, w kilku bazach naukowych na wybrzeżu kontynentu. Możliwy jest przejazd po wiecznej zmarzlinie z wybrzeża kontynentu do bieguna południowego ziemi popularnym szlakiem na wysokość niespełna 3000 metrów n.p.m.
W Australii na najwyższy szczyt w kraju Mount Kościuszko o wysokości 2228 metrów n.p.m. możliwy jest wjazd rowerem na sam wierzchołek.
W Oceanii najwyższa droga prowadzi na wulkan Mauna Kea na Hawajach na wysokości 4205 metrów n.p.m.
W Azji, w Chinach można znaleźć kilka dróg militarnych powyżej 6000 metrów n.p.m. Ich przejezdność jest jednak bardzo wątpliwa. Na tych nierównych i kamienistych traktach z trudem radzą sobie nawet wojskowe ciężarówki.
W Europie najwyżej rowerem można wjechać na szczyt Pico de Veleta w paśmie Sierra Nevada na południu Hiszpanii. Górę można zdobyć nawet z poziomu morza, wjeżdżając na wysokość 3396 metrów n.p.m.
Według podróżnika, aby myśleć o zdobyciu na rowerze szczytu, przełęczy lub podjazdu do ciekawego miejsca na wysokość czterech, pięciu tysięcy metrów lub nawet wyżej należy się do tego odpowiednio przygotować. Ważne jest przygotowanie sprzętowe, warunki fizyczne, wysoka motywacja, a czasem wręcz determinacja w zdobyciu celu.
Solidna rama, górski napęd, mocne hamulce, wygodne siodełko i pancerne koła i wytrzymałe opony to główne cechy dobrego roweru wyprawowego. Od wielu lat podjazdy zdobywam na bardzo uniwersalnym rowerze typu gravel, zmodyfikowanego pod swoje upodobania i preferencje. W rowerze mam między innymi prostą kierownicę, a nie wąskiego “baranka”, miękki napęd dedykowany pod podjazdy, hydrauliczne hamulce tarczowe na długie i strome zjazdy. Podjazdy o większym nachyleniu rzędu 10-12% lepiej pokonuje się w butach typu SPD, które z reguły towarzyszą mi podczas wypraw, dodatkowo poprawiają technikę jazdy oraz efektywność pedałowania. Bez sprawdzonego, niezawodnego i wytrzymałego sprzętu podczas długich i wymagających wypraw, nie da się osiągnąć najwyższych celów podróży.
Zdobywanie wysokich podjazdów to z reguły kilka lub kilkanaście godzin wysiłku w ciągu dnia. Dobra kondycja fizyczna i wytrzymałość oraz mocna psychika jest nie mniej ważna od wyprawowego sprzętu. Na wysokościach powyżej 4000-5000 metrów wymagana jest dłuższa aklimatyzacja niż tylko wstępne kilka dni, tak jak w przypadku wejść pieszych w stylu alpejskim na pojedyncze wierzchołki. Główne cele moich wypraw osiągam dopiero po 2-3 tygodniach wyprawy, powoli aklimatyzując się do wysokości i warunków klimatycznych danego regionu oraz przyzwyczajając organizm do stopniowego zwiększania intensywności wysiłku. Powyżej 3500 metrów należy unikać wszelkich błędów, planować trasę na kolejne dni, zadbać o wypoczynek, dobry sen, sprawność sprzętu oraz zapas prowiantu i wody na kilka dni. Pogorszenie samopoczucia lub objawy choroby wysokościowej nie są wskazane. Samowystarczalność na niektórych odludnych regionach wysokogórskich jest czasem kluczowa.
Przygotowując się do zdobycia konkretnego wysokiego podjazdu, staram się uzyskać możliwie jak najwięcej informacji dotyczących danego miejsca. Planując podjazd, zwracam uwagę na wysokość, ilość przewyższeń, rodzaj nawierzchni, stopień nachylenia drogi, najbliższe miejsca, w których mogę uzupełnić zapasy czy koordynaty najbliższych schronów i schronisk górskich. Czasem wymagana jest cierpliwość i przeczekanie złej pogody, które najlepiej wykorzystać na odzyskanie świeżości w nogach, ogólny wypoczynek i długi sen. W rowerowych wyczynach pomagają mi duże doświadczenie wyprawowe, indywidualne cechy fizyczne oraz silny charakter i dążenie do zaplanowanego celu. Nienaganna technika podjazdów, zdolność do szybkiej regeneracji organizmu, umiejętność jazdy na zmęczonych mięśniach, czy umiejętność zachowania energii na główne cele podróży pozwalają mi na codzienny, czasem wielotygodniowy wysiłek i całodzienną jazdę wyprawową na obciążonym rowerze.
Rower wraz z całym sprzętem oraz zapasem jedzenia i wody waży ponad 40 kilogramów. Z takim balastem nie na się zdobyć niektórych podjazdów, czasem trzeba się przepakować pod wymagającą drogą i zostawić część sprzętu niżej. Podczas zdobywania podjazdów założyłem sobie średni dzienny dystans do przejechania na poziomie 100 kilometrów, a podjazd uważam za zaliczony, jeśli nie wchodzę z rowerem więcej niż 5% głównego odcinka drogi do najwyższego jego punktu.
Względnie dobra pogoda adekwatna do wysokości, brak opadów, ograniczonej widoczności, huraganowego wiatru i ekstremalnie niskich temperatur przynajmniej nie będą dodatkowo utrudniać zdobycia wymagającego celu. Pomimo szczegółowego planu czasem wydarzają się nieoczekiwane sytuacje, które uniemożliwiają zdobycie drogi czy przełęczy. Niekiedy to nagła zmiana pogody, objazd remontowanego odcinka drogi, szeroki wartki potok, słabszy dzień lub zmęczone mięśnie odpowiedzialne za obroty korbą.
Na podróżnika czeka jeszcze wiele wysokich podjazdów i przełęczy w różnych regionach świata. Przejechanie Pamir Highway przebiegającej przez trzy kraje Azji, odwiedzenie rogu Afryki i jej wulkanów w Kenii i Tanzanii, zdobycie trzy- i cztero-tysięczników w Iranie, Arabii Saudyjskiej, Jemenie, Omanie, Pakistanie, Mongolii to kolejne cele wypraw. Globtroter planuje też powroty, między innymi w wysokie Andy, Himalaje, Góry Skaliste i Pasmo Sierra Madre w Meksyku.
Doświadczony obieżyświat w lutym 2023 roku zorganizował zimową ekspedycję rowerową po Alasce. Słynną drogą Dalton Highway przejechał w mroźnych warunkach z Anchorage do Deadhorse w Arktyce przy temperaturach sięgających -36°C. Marzeniem Damiana jest przejazd na rowerze do antarktycznego bieguna południowego i tym samym zdobycie Rowerowej Korony Ziemi, a tym samym siódmego kontynentu.
